Reprywatyzacyjne rafy, czyli zabawa się dopiero zaczyna
Duża ustawa reprywatyzacyjna jest Polsce potrzebna. Przedstawienie założeń jej projektu to jeszcze nie powód do otwierania szampana. Na to przyjdzie czas, gdy zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw. A do tego droga może być bardzo wyboista. Warto więc przyjrzeć się przeszkodom
Do Sejmu w ciągu ostatnich 28 lat trafiło ponad 20 projektów ustaw reprywatyzacyjnych - ale o tym mało kto wie. O tym, że jeden z nich w 2001 r. został uchwalony i nie wszedł w życie tylko ze względu na weto prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - wie już więcej osób. Za każdym razem jednak na drodze do rozliczenia się z komunistycznymi wypaczeniami stawali politycy, którzy - zazwyczaj hojni - nagle zaczynali troszczyć się o publiczne pieniądze. Mówili, że Polski nie stać na uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej, bo wiązać by się to musiało z wydatkami sięgającymi nawet 100 mld zł. A żadne państwo, dowodzili, nie może pozwolić sobie na uchwalenie tak kosztownego prawa. Tym bardziej że część projektów dotyczyła tylko nieruchomości warszawskich. Od razu więc pojawiał się krzyk: dlaczego wszyscy obywatele mają łożyć na bogatą stolicę?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.