Niepewność szkodzi
J eśli czytają Państwo regularnie tę kolumnę, to pewnie Państwo zauważyli, że od dłuższego czasu coraz więcej miejsca poświęcamy polityce monetarnej. To nie jest przypadek. W czasie pandemii koronawirusa w zachodniej ekonomii ugruntowało się przekonanie, że rola bank ó w centralnych we wsp ó łczesnej gospodarce uległa fundamentalnej zmianie. Nie są one już tylko maszynkami do ustalania wysokości stopy procentowej działającymi - niemal automatycznie - wedle prostego schematu: gdy inflacja przekracza cel, to trzeba podnieść cenę pieniądza, a gdy nadciąga widmo recesji, to można ruszać ze stopami w kierunku zera. Dziś gama dźwięk ó w, kt ó re może zagrać bank centralny, niesamowicie się poszerzyła. Szlaki przetarła już po kryzysie 2008 r. amerykańska Rezerwa Federalna, nie wahając się w walce z widmem recesji i inflacji zasypywać gospodarki dodatkową płynnością. Po długim zwlekaniu za jej przykładem poszedł Europejski Bank Centralny, rozbudowując - zwłaszcza w czasie pandemii - pionierski program skupowania papier ó w dłużnych kraj ó w członkowskich. Tą drogą ruszyły także mniejsze banki centralne, w tym nasz NBP. Bez tych posunięć europejskim rządom (w tym naszemu) byłoby bardzo trudno wykuwać kolejne programy antykryzysowe. Te nowo odkryte moce uczyniły z bank ó w centralnych jeszcze ważniejszych graczy niż dotychczas. Zawodnik ó w, kt ó rzy wiosłując razem z rządami, mogą im bardzo pom ó c. Ale jeśli się uprą, to są władne je pognębić i pozbawić praktycznej możliwości działania. Czy się to komuś podoba czy nie, bank centralny stał się kluczowym ośrodkiem polityki gospodarczej w kraju.
Przed nami czas kolejnych prób. Wojna na Wschodzie i nie do końca zażegnany kryzys pandemiczny tworzą wielką falę inflacji podażowej, czyli takiej, która jest związana z rekordowymi podwyżkami cen żywności, nawozów, paliw i innych surowców i na którą zwykłe środki konwencjonalnej polityki monetarnej (stopy w górę) nie bardzo działają. Na dodatek Polska - jako kraj frontowy - musi się zmagać z ciągłą presją na osłabienie złotego. Z drugiej strony mamy opinię publiczną domagającą się, by „coś robić” z inflacją. Tę presję czują nie tylko bankierzy centralni naszego regionu, lecz także władze monetarne we Frankfurcie, Londynie albo w Waszyngtonie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.