Nie ma dziś alternatywy dla sojuszu z USA
W szyscy, którzy wieszczyli, że nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili – mówił po szczycie Trump ‒ Putin w Helsinkach szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. Innego zdania był Marcin Bosacki, były ambasador w Kanadzie i rzecznik MSZ w czasach Radosława Sikorskiego. – Budowanie jakichkolwiek strategii politycznych na współpracy z Trumpem jest błędem kardynalnym – komentował. W końcu amerykański prezydent „nie kiwnąłby palcem w obronie państwa tak dla niego egzotycznego, jak Polska”. Jest jednak jedna rzecz, która łączy obydwie te skrajnie różne wypowiedzi. To niedocenienie skali wyzwań, przed jakimi stoimy w obliczu przemian amerykańskiej polityki zagranicznej.
Głosy te nie są oczywiście odosobnione. Zdecydowaną większość pojawiających się w przestrzeni publicznej opinii o przyszłości stosunków transatlantyckich w czasach Donalda Trumpa można przypisać do jednej z dwóch grup, które symbolicznie reprezentują przytoczone powyżej cytaty. Co więcej, przedstawiciele obydwu grup znajdą dobre argumenty na poparcie swoich tez.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.