Demokracja frakcyjna, czyli coraz bardziej fikcyjna
Chodzi o to, żeby w Sądzie Najwyższym nie było zbyt wielu ludzi ministra, powinni być tam też ludzie prezesa, przynajmniej ja tak to rozumiem”.
W taki sposób pewien znajomy z kręgów okołorządowych starał się wytłumaczyć mi logikę, jaka, według niego, kieruje kolejnymi nominacjami do Sądu Najwyższego. Przeszedłem nad tym zdaniem do porządku dziennego. Do omówienia i weryfikacji było wiele innych ważnych informacji. Kto idzie do jakiej spółki, czyim był człowiekiem, kto w radzie nadzorczej reprezentuje czyje interesy? Kto komu blokuje projekt, czyj pomysł cieszy się poparciem przy Nowogrodzkiej, jakie zmiany w prawie mają szanse wejść w życie w tej kadencji, a jakie poczekają na 2019 r., jaka będzie taktyka negocjacji z Unią, u kogo kupimy uzbrojenie? I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Frakcje, frakcyjki, koterie i koledzy. Jednym słowem: Polska 2018.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.