Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Rynek finansowy po polsku, czyli chciwość i inne grzechy

7 listopada 2019
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Wielu poszkodowanych kupowało produkty inwestycyjne ze świadomością ponadprzeciętnego ryzyka. Ale zysk był na tyle kuszący, by szybko stłuc czerwoną lampkę, którą zapaliła racjonalność

Całkiem niedawno obchodziliśmy (przynajmniej niektórzy) 30. rocznicę pierwszych po II wojnie światowej częściowo wolnych wyborów w Polsce. Rok 1989 był też symboliczny z innego powodu – to wtedy David Bogatin założył Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie (PKBL), a Lech Grobelny uruchomił Bezpieczną Kasę Oszczędzania (BKO).

Po latach szarej komuny ruszył wolny rynek, także finansowy. A wraz z nim pojawiły się typowe dla niego grzechy, z którymi w mniejszym lub większym stopniu walczy cały wolnorynkowy świat. U nas trafiły jednak na wyjątkowo dobry grunt – i rozpleniły się z wielką siłą. Niestety, ostatnie 30 lat pokazuje, że w naszym kraju prawdziwe stało się powiedzenie: „Historia uczy, że niczego nie uczy”. Wraz z rozwojem rynku co rusz pojawiały się nowe wehikuły, które zapewniały transfer gotówki od spragnionych szybkiego zysku Polaków do finansowych grzeszników. Wspomniane PKBL i Bezpieczna Kasa Oszczędzania, a także Bank Staropolski, Warszawska Grupa Inwestycyjna, Amber Gold czy GetBack to najgłośniejsze takie przypadki. Tych mniej znanych było dużo więcej. Część objawiała się w podmiotach nadzorowanych przez instytucje państwowe.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.