Pewność prawa czy prawo do wypicia latte przez sędziego
R ządzący już nieraz pokazali, po co było im przejęcie Trybunału Konstytucyjnego. Nikomu chyba nie trzeba przypominać wielu wniosków, które kierowano do TK tylko po to, aby potwierdzić, że racja leży po stronie PiS. A jak już takiej potrzeby nie było, były one albo wycofywane, albo trafiały do zamrażarki prezes Julii Przyłębskiej. Do tej puli zaliczyć należy najnowszy wniosek posłów PiS złożony do TK w zeszłym tygodniu. Jego cel jest jeden: potwierdzenie przez trybunał, że listy poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa powinny pozostać tajne. Tak jak życzy sobie tego partia.
W ten sposób politycy PiS wchodzą na ścieżkę wojenną z kolejnym wrogiem. I znów chodzi o sądownictwo, tyle tylko że tym razem administracyjne. Do tej pory TK zazwyczaj był wykorzystywany do walki z Sądem Najwyższym. Teraz wrogiem stał się Naczelny Sąd Administracyjny, który nakazał wyrokiem upublicznienie list poparcia. Czy to oznacza, że po wyborach czeka nas kolejna „reforma”, tym razem sądów administracyjnych? Czas pokaże. Niewykluczone jednak, że – nieobecny dotąd w sporach o praworządność – prof. Marek Zirk-Sadowski, prezes NSA, w końcu będzie musiał stanąć na ulicy ze świeczką.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.