UODO nie w rękach polityka
P a ństwo to ludzie. Polska konstytucja nie jest pod tym względem oryginalna: opiera się na zasadzie trójpodziału władzy między instytucjami, ale kierowanie nimi oddaje w ręce prezesów, marszałków, prezydentów. Żadna instytucja nie działa mechanicznie, żadne przepisy nie stosują się bezpośrednio – zawsze po drodze jest człowiek. Słabe ogniwo. Ale, mimo eksperymentów ze sztuczną inteligencją – która ma być wolna od naszych ułomności i uprzedzeń – jeszcze nie wynaleźliśmy nic lepszego.
Konstytucja, która oddaje władzę nad ludźmi w ręce innych ludzi, stawia tym drugim spore wymagania. Przynajmniej na papierze. Zazwyczaj muszą zostać wybrani przez innych, a więc muszą być w stanie kogoś do siebie przekonać. Muszą też spełnić określone kryteria: mieć wyższe wykształcenie, wybitną wiedzę w swojej dziedzinie, osiągnięcia zawodowe. Te kryteria mają być probierzem inteligencji, pracowitości, rzetelności – bo, przynajmniej w teorii, człowiek pozbawiony tych cech nie powinien awansować. A skoro awansował, to można mu powierzyć odpowiedzialne zadania. Na czymś musimy się oprzeć. Więc polegamy na dyplomach, listach publikacji, sile nazwiska i oddanych na to nazwisko głosach wyborców.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.