Państwowa ucieczka od skutecznych procedur
T ragedia w koszalińskim escape roomie postawiła na nogi całą administrację państwową. Premier, minister spraw wewnętrznych oraz szefowie straży pożarnej i policji w świąteczny poranek tłumaczyli, co już zrobiło i co jeszcze zrobi państwo, by zapobiec podobnym zdarzeniom. Niestety po raz kolejny polityka zwyciężyła z prawem. Wygrała także ze zdrowym rozsądkiem. Podejmowane działania są albo nie na temat, albo wręcz wbrew obowiązującemu nadal prawu. Jakkolwiek zrozumiałe jest, że ze śmierci pięciu nastolatek trzeba wyciągnąć wnioski, to doskonale by było, gdyby wyciągać te sensowne.
Administracja rządowa zleciła przeprowadzenie kontroli we wszystkich escape roomach w Polsce. Szybko okazało się, że wiele z nich nie spełnia podstawowych norm przeciwpożarowych lub sanitarnych. W tym miejscu warto postawić pytanie: jak to się stało, że wcześniej straż pożarna czy sanepid do escape roomów nie docierały? Skoro dopiero teraz dowiadujemy się, że dzieje się w nich tak źle, oznaczać to może, iż dotychczas te przybytki rozrywki były wyłączone poza kontrolny nawias. Nie ma więc powodu do chwalenia rządzących za szereg kontroli i nie ma powodu do chwalenia się jej skutecznością, skoro to efekt wieloletnich zaniedbań.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.