Wszystko to nie miało prawa się wydarzyć
Właściwie to cieszę się, że w kwestii Mikołaja Kopernika byłem ignorantem. Wszystkim życzę, by uświadamiali sobie własną ignorancję w tak miłych okolicznościach jak lektura „Kopernika. Rewolucji”
Obecność Mikołaja Kopernika w obszarze polskiej wyobraźni symbolicznej wydaje się oczywista - banknoty, pomniki, podręczniki, świadomość, że „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”. Niemniej sprawy oczywiste, kiedy je trochę poskrobać ciekawskim pazurem, oczywiste być przestają. W świeżo wydanej biografii Kopernika „Kopernik. Rewolucje” Wojciech Orliński udowadnia, jak skromna jest potoczna wiedza na temat wybitnego astronoma. Przy czym - to ważne - nie czyni tego z wyższościową impertynencją, ale zaprasza do wspólnego odkrywania meandrujących losów autora „De revolutionibus” („orbium coelestium” dopisał Kopernikowi norymberski - protestancki - wydawca i, ujmując rzecz w pewnym przybliżeniu, redaktor książki, niejaki Andreas Osiander; dopisał mu zresztą nie tylko to), a także osobliwości czasów, w których przyszło mu żyć.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.