Holenderski teatr przyszłości
Ostatnie dni Dialogu przyniosły załamanie pogody - tej za oknami i tej teatralnej. Ale też najważniejsze wydarzenie festiwalu - "Tragedie rzymskie" z Tonnelgroep w Amsterdamie.
Najpierw jednak o produkcjach artystycznie wątpliwych, a tych w drugiej części Dialogu namnożyło się sporo. Fatalnie wypadli Rosjanie. "Opus nr 7" Dmitrija Krymowa, reklamowanego tu jako kultowa postać rosyjskiego teatru, okazał się jedynie nużącą powtórką z plastycznej awangardy lat 80. Niewiele lepiej wypadła "Burza" Ostrowskiego, przygotowana przez Lwa Erenburga w Magnitogorsku. Znów zapowiedzi spektaklu mocnego, obnażającego dzisiejszego homo sovieticus można było włożyć między bajki. Spektakl przez dwie godziny rozwija się w kierunku rozbuchanej farsy, a głównym żartem jest ten, gdy aktorki i aktorzy nawzajem ściągają sobie spodnie. Kiedy tonacja ma się zmienić na tragiczną, wypada to tym bardziej groteskowo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.