Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Magiczny flet Szczurołapa

1 lipca 2018

Widzę przed sobą białe myszy. Są wszędzie. Ponoć to ostatnie ostrzeżenie, aby udać się na leczenie alkoholowego uzależnienia. Na szczęście jestem w Hameln. Tu białe myszy są czymś normalnym

Jakub i Wilhelm Grimmowie sfabularyzowali tylko prawdziwe wydarzenie, które miało tutaj miejsce w roku 1284. Według bajkopisarzy tajemniczy, kolorowo ubrany Szczurołap (po niemiecku "der Rattenfaenger") wynajęty został przez ojców miasta, by uwolnił je od plagi gryzoni. Szczurołap, zgodnie z umową, wyprowadził za miejskie mury zwierzęta grając na flecie. Potem jednak, gdy nie dostał od mieszczan umówionej zapłaty, zahipnotyzował swoją grą ich dzieci (w liczbie stu trzydziestu) i wyprowadził je w niewiadomym kierunku.

Jest to jedna z najmroczniejszych bajek świata. Bez szczęśliwego zakończenia, bo z całej grupy do miasta wróciła tylko dwójka: jedno dziecko niewidome, a drugie głuche. Mało tego, choć historia z idącymi za głosem fletu szczurami to tylko fantazja, ale właśnie wątek zaginionych dzieci jest prawdziwy. W 1350 roku przeszła przez Hameln zabójcza fala dżumy, jak wiadomo, roznoszonej przez szczury. Jej ofiarą padały głównie dzieci. Niedaleko starego miasta odkryto grób z tego czasu, w którym leżało kilkaset dziecięcych szkieletów.

A może w rzeczywistości było jeszcze inaczej? Bajkowe pojęcie "dzieci miasta" stanowiło w owym czasie określenie osób w wieku produkcyjnym. Nie mogąc odziedziczyć ani domu, ani przysługującego pierworodnym warsztatu, 130 osób wyruszyło z Hameln w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Kilkunastu historyków próbowało rozwiązać tę zagadkę.

Jedna z wersji mówi, że po dotarciu do Morza Północnego emigranci wsiedli na statek, który zatonął. Według innych źródeł udało im się dotrzeć na teren Pomorza - przybili do brzegu gdzieś między Kołobrzegiem a Koszalinem. A że w owym czasie nie było autostrad i tanich linii lotniczych, więc kontakt z nimi był utrudniony. Dla mieszczan z Hameln byli więc osobami zaginionymi.

Dla współczesnych mieszkańców Hameln ta historia jest powodem do dumy. Zresztą rok 2009 jest szczególny, gdyż właśnie minęło 725 lat od tego wydarzenia. Nic dziwnego, że wszędzie widzimy tu szczury maskotki. Skądinąd sympatyczne. Spacerowe trasy w centrum są oznaczone białymi sylwetkami tych gryzoni. Jak wspomniałem na wstępie, bardziej przypominają mi one białe myszy, ale pomysł i tak jest świetny. Nawet jeśli w najstarszej części miasta trudno jest się zgubić, warto pójść szlakiem wymalowanym na chodniku.

Jeśli jesteśmy w grupie, można też rozważyć wynajęcie miejskiego przewodnika. Choć nie wiem, czy to właściwe słowo, jako że oprowadza nas prawdziwy szczurołap. Zwiedzanie historycznego centrum ma przecież w sobie coś z teatralnego przedstawienia, na którym bardziej od dat i nazwisk kolejnych architektów chłoniemy atmosferę miasteczka. Szczurołap prywatnie jest amerykańskim emigrantem, więc mówi przepięknym angielskim (jest też oczywiście wersja po niemiecku), a do tego przygrywa na flecie. Jeżeli jego pierwowzór sprzed 725 lat miał w sobie choć trochę jego krasomówczego talentu, to bez trudu jestem sobie w stanie wyobrazić wyprowadzenie dzieci. Moje koleżanki - i to pełnoletnie - już po chwili stały jak zahipnotyzowane.

Pora się jednak otrząsnąć. Hameln to miasteczko, w którym znajdziemy wiele fantastycznie zachowanych przykładów tzw. renesansu znad Wezery. To północnoniemiecka odmiana tego włoskiego stylu architektonicznego. Bogate ornamenty szczytowe czy listwy z herbami zobaczymy między innymi na frontowych ścianach Domu Leista, Domu Fundatorów, Domu Demptera czy Domu Weselnego. Ten ostatni to najbardziej okazały budynek, stojący na skraju rynku. Jak sama nazwa głosi, odbywały się tam zabawy mieszczan. Teraz w letnie niedzielne popołudnia gromadzi on rzesze dzieci, starszych i młodszych.

Kostiumowe przedstawienie bajki braci Grimm przyciąga tu ludzi z całego świata. O popularności miejsca świadczą foldery w miejscowym biurze informacji turystycznej, opublikowane w 13 językach, w tym także po polsku.

Uciekamy od szczurołapa za miasto. Sama Wezera jest dość spokojną i szeroką rzeką. Nawet niedoświadczeni kajakarze dadzą sobie na niej radę. Wzdłuż rzeki znajdziemy także dobrze rozbudowaną sieć ścieżek rowerowych. Niepotrzebne są "górale": wystarczą zwykłe rowery miejskie. Ale i tak pozostaniemy w klimacie legend i bajek. Znad Wezery "pochodzą" także Kopciuszek i Śpiąca Królewna. W pobliskim Bodenwerder znajdziemy barona Münchhausena. Ten niemiecki żołnierz w rosyjskiej armii żył naprawdę, choć jego przygody zostały mocno podko- loryzowane przez Rudolfa Raspego.

Nie udało mi się uciec z klimatu bajek. Nawet na koniec dnia, po powrocie do Hameln, skusiłem się na wizytę w Domu Szczurołapa. To kolejny przykład renesansowej kamienicy. Zbudowana cztery wieki po koncertach flecisty, swoją nazwę wzięła od upamiętniającej to wydarzenie tablicy. To chyba najładniejszy dom w całym Hameln. Teraz mieści się tam niezła restauracja, której specjalnością są oczywiście "szczurze ogony", przygotowywane na oczach zgłodniałych gości. Jeśli jednak komuś cieknie ślinka na myśl o takim przysmaku, muszę go rozczarować. To zwykłe polędwiczki wieprzowe, pokrojone w cienkie paski. Podobnie jak podana na koniec posiłku "trutka na szczury", która okazała się zwykłą, choć mocną i smaczną nalewką.

"Filetów ze szczura", które można dostać w każdym sklepie, już nie kupowałem.

@RY1@i02/2009/198/i02.2009.198.184.0004.001.jpg@RY2@

Ulica Piekarska biegnie przez środek starego miasta

INTERFOTO/FORUM

@RY1@i02/2009/198/i02.2009.198.184.0004.002.jpg@RY2@

Tak wyobrażano sobie Szczurołapa

World History Archive/FORUM

Mieczysław Pawłowicz

WARTO WIEDZIEĆ

Najbliższym lotniskiem jest Hanower, ale aktualnie nie ma bezpośredniego połączenia lotniczego z Polską. Bezpośrednio można dolecieć do Hamburga (LOT, WizzAir), Bremy (Ryanair) lub Dortmundu (WizzAir, easyJet). Z tych miast do Hanoweru dojedziemy koleją, najdalej w półtorej godziny, za około 40 euro.

Jeśli nie jedziemy samochodem, warto rozważyć połączenie kolejowe. Bezpośredni pociąg z Warszawy (EN Jan Kiepura) przez Poznań i Berlin kosztuje w promocji 29 euro w jedną stronę. Minusem jest wczesna pora dojazdu do Hanoweru: 2 w nocy. Z Hanoweru do Hameln dojedziemy pociągiem w 45 minut. Bilet kosztuje 10.30 euro.

Komu mało niesamowitych historii, może przenocować w Ring hotel Stadt Hameln. Wybudowane 200 lat temu budynki do niedawna służyły jako miejskie więzienie. Pod koniec lat siedemdziesiątych przebudowano je na hotel. Teraz standard jest znacznie wyższy (4 gwiazdki), a za dwuosobowy pokój trzeba zapłacić 115 euro.

Wycieczka ze szczurołapem kosztuje 120 euro dla grupy do 30 osób. Trwa ona około godziny. Samo powitanie przez szczurołapa i krótka opowieść to wydatek 55 euro (bez limitu osób).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.