Plakatowa publicystyka kontra PRL z półdystansu
Pokazane w Gdyni zaangażowane filmy - "Galerianki", "Świnki" i "Handlarz cudów" - rozczarowały. Na poważnego kandydata do Złotych Lwów wyrasta natomiast "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego.
Nadzieje rozbudzone przez nagrody dla debiutującej Katarzyny Rosłaniec, okazały się płonne. Jej "Galerianki" to niestety dość banalny i do tego źle zrobiony film. Zamiast pełnokrwistych bohaterek dostaliśmy postaci jak z XIX-wiecznej powieści tendencyjnej. Rosłaniec, co podkreśla w wywiadach, wychodzi z założenia, że jak coś szokuje i rusza, to jest dobre na film. Problem z jej obrazem polega na tym, że owszem szokuje i rusza na poziomie interwencyjnego artykułu w gazecie. Na poziomie produkcji filmowej pozostaje zbiorem scenek rodzajowych z naiwnymi dialogami (niekiedy podrabianymi na Masłowską) i dydaktycznym smrodkiem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.