Człowiek spoza systemu
Gwiazdor "Pogrzebanego" Ryan Reynolds opowiada o klaustrofobii, biurokracji i o tym, jak zrobić karierę i zachować zdrowy rozsądek
Klaustrofobia jest pierwotnym lękiem, każdy w jakimś stopniu na nią cierpi. Wystarczy powiedzieć, że jednym z największych lęków człowieka jest strach przed pogrzebaniem żywcem. Nie sposób było tego lęku uniknąć w trakcie zdjęć. Naprawdę kręciliśmy je w trumnie, w filmie nie ma wielu efektów specjalnych. I gdy siedziałem tam zamknięty, miewałem napady paniki. Na planie była kobieta, której zadaniem było uspokajanie mnie. Miałem do piersi przyczepiony mikrofon, żeby mogła słyszeć, gdy przyspiesza mi serce. Czasami nie mogłem wyjść z trumny przez kilka godzin. Wtedy próbowała złagodzić lęk, opowiadała mi o otwartych przestrzeniach, łąkach, drzewach. Ezoteryczne bzdury, ale mnie uspokajały. Jednak zdarzały mi się naprawdę trudne chwile.
Przygotowania niewiele by mi dały. Facet, którego gram, przechodzi przez coś nadzwyczajnego, trudno to sobie nawet wyobrazić. Przygotowywałem się więc na bieżąco. Zanim zaczęliśmy zdjęcia, po prostu wskoczyłem do trumny, żeby sprawdzić, czy na wszystko jest OK. Pasowała, więc powiedziałem coś w rodzaju: "Zaczynamy". I to wszystko.
Kręciliśmy ten film chronologicznie, a to się prawie nigdy nie zdarza. Wiedzieliśmy od początku do końca, jaki efekt chcemy osiągnąć, a pewnie nie byłoby to możliwe, gdyby nie powstawał scena po scenie w określonym przez scenariusz porządku.
Dla mnie to przede wszystkim film o komunikacji i złudnym poczuciu bezpieczeństwa, jakie nam ona daje. Mamy poczucie, że jesteśmy w kontakcie ze światem przez cały czas. Mamy komórki, iphone’y, całą elektronikę. Ale w chwili zagrożenia Paul nie może nawiązać kontaktu z nikim, kto byłby mu w stanie pomóc.
Do "Pogrzebanego" musiałem się przygotować psychicznie. W przypadku "Green Lanterna" przygotowanie oznacza pięć miesięcy w siłowni. Staram się wybierać różne role i od początku mogłem robić różne rzeczy i nigdy nie przytłoczył mnie sukces, dzięki temu zachowałem zdrowy dystans do przemysłu filmowego. Nie byłem dziewiętnastolatkiem z okładek kolorowych magazynów. Byłem w Hollywood, ale nie stałem się częścią systemu. Myślę, że udało mi się zrobić normalną karierę, dlatego mogę w ciągu jednego roku wystąpić i w niskobudżetowym "Pogrzebanym", i w superprodukcji "Green Lantern". I mam nadzieję, że tak będzie cały czas.
Rozmawiała Robin Lynch/Celebritext
Oprac. WP
Pamiętacie państwo znakomitą scenę z filmu "Kill Bill" Quentina Tarantino? Tę, w której grana przez Umę Thurman Panna Młoda zostaje żywcem zakopana w trumnie? Przez kilka minut słuchać tylko pełen rozpaczy głos aktorki. "Pogrzebany" zaczyna się podobną sceną.
Panna Młoda wydostała się z trumny dzięki niezwykłym umiejętnościom walki wręcz. Paul Conroy (bardzo dobry Ryan Reynolds) nie występuje jednak w filmie Tarantino. Do dyspozycji ma jedynie telefon komórkowy, zapalniczkę i piersiówkę z whisky. I jakieś dwie godziny, żeby zorganizować pomoc - szybko bowiem dowiadujemy się, że został uprowadzony w Iraku dla okupu i zakopany gdzieś na środku pustyni. Jeśli porywacze nie dostaną pięciu milionów dolarów, Paul zostanie pogrzebany na wieki.
Hiszpański reżyser Rodrigo Cortes postawił na doznania ekstremalne. Przez półtorej godziny kamera nie opuszcza trumny, w której został pochowany Paul. Cała akcja skupia się więc na nim, na jego coraz bardziej rozpaczliwych próbach skontaktowania się ze światem zewnętrznym, na dramatycznej walce z czasem.
Duszny, klaustrofobiczny obraz, chwilami trudny do wytrzymania. Jeden z lepszych thrillerów ostatnich lat. Przyzwyczailiśmy się do filmów akcji, w których wszystko co chwilę wybucha, pociski gwiżdżą w powietrzu, a pojedynek dobrych i złych kończy zazwyczaj spektakularne mordobicie. Na ich tle "Pogrzebany" tym bardziej robi wrażenie piorunujące.
@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.028a.001.jpg@RY2@
Jakub DemiaŃczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu