Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak narodziła się tragiczna legenda Heatha Ledgera

1 lipca 2018

Najnowszy film Terry’ego Gilliama stał się legendą już przed premierą jako swoiste epitafium dla Heatha Ledgera. Przedwczesna, tragiczna śmierć dała mu drugie życie.

Rola Jokera w "Mrocznym rycerzu" przyniosła mu pośmiertnego Oscara, zrodziła kult. Ale nie była wcale ostatnią. Ostatnią zagrał właśnie w "Parnassusie", który w piątek wchodzi na nasze ekrany. W "Parnassusie" Ledger po raz pierwszy pojawia się na ekranie z pętlą na szyli, gdy ma zostać powieszony. W następnej scenie kaszlący i dławiący się powraca do życia. To ujęcie stało się niemal profetyczne. Po nakręceniu tej sceny, w przerwie między zdjęciami, Heath Ledger pojechał na chwilę do Nowego Jorku. Dwa dni później, 22 stycznia 2008 roku, świat obiegła wieść o jego śmierci wskutek przedawkowania środków nasennych. W "Parnassusie" zdążył nakręcić jedynie dwie trzecie zaplanowanych scen, a od projektu zaczęli odwracać się sponsorzy. Aby jednak ocalić rozpoczęte dzieło, Gilliam do jego roli zatrudnił trzech innych gwiazdorów: Johnnyego Deppa, Colina Farrella i Judea Lawa. Wszyscy trzej zagrali za darmo, honoraria przekazali rodzinie zmarłego. Niewygórowana to cena za możliwość przekonania się, jak to jest stać się na chwilę Heathem Ledgerem.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.