Superbohater Chodorkowski
Opisałem Rosję rodem z Dostojewskiego - mówi Cyril Tuschi, reżyser dokumentu o Michaile Chodorkowskim
Cyril Tuschi: Dla mnie liczyło się przede wszystkim to, że Chodorkowski jest niezwykle złożoną postacią. W jego biografii nie ma nic przeciętnego. Wszystko opiera się na efektownych skrajnościach. Do tego dochodzi jeszcze pojedynek z Putinem. Gdy zajmowałem się tym fragmentem jego życia, czułem się, jakbym kręcił hollywoodzki blockbuster o walce superbohaterów.
Podczas pracy nad filmem rzeczywiście miałem wrażenie, że obserwuję rzeczywistość rodem z "Gracza". Myślę, że Rosjanie w ogóle uwielbiają hazard. To fascynujące, bo mogłoby się wydawać, że Chodorkowski jest pod tym względem inny, bardziej racjonalny. Okazuje się jednak, że również on był gotów poświęcić cały swój dotychczasowy dorobek i postawić wszystko na jedną kartę w konfrontacji z rządzącymi politykami.
Nie istnieje konkretna przyczyna. Możemy tylko gdybać. Chodorkowski na pewno jest inteligentnym człowiekiem i wielkim wizjonerem. W działalności biznesowej był przyzwyczajony do tego, że jeśli system mu nie odpowiada, to robi wszystko, by wdrożyć swoje pomysły i go naprawić. Wierzył, że da radę zmienić Rosję tak samo, jak udało mu się zmodernizować Jukos. Ale przeliczył się.
Ludzie tego typu niewiele wiedzą o Rosji i posługują się myślowymi kliszami. Chodorkowski jest przystojny, ma klasę i zachowuje się jak zachodnioeuropejski dżentelmen, więc wzbudza zaufanie. Tego typu oceny bywają z reguły bardzo zwodnicze. W analizie postaci Chodorkowskiego nie możemy jednak zapominać o jednym. Mimo błędów, które popełnił, naprawdę możemy traktować go jako ofiarę putinowskiego reżimu.
Nigdy nie mówiłem po rosyjsku i gdy podejmowałem decyzję o realizacji "Chodorkowskiego", przeszłość mojej rodziny nie odgrywała w tym specjalnej roli. Niemniej jednak muszę przyznać, że podczas kręcenia filmu spędziłem mnóstwo czasu na zbieraniu informacji o swoich przodkach. Dowiedziałem się na przykład, że moi dziadkowie byli właścicielami prężnie działającej fabryki w jednym z rosyjskich miast, ale musieli opuścić kraj w okresie rewolucji październikowej. Uzyskanie tej wiedzy stanowiło dla mnie jedyny w swoim rodzaju powrót do przeszłości. Dziś myślę, że gdyby nie moje związki z Rosją i powodowana nimi ciekawość, być może w którymś momencie bym się poddał i w ogóle nie ukończył projektu.
Na pewno przed rozpoczęciem pracy nad filmem byłem znacznie bardziej naiwny niż dziś. W trakcie realizacji "Chodorkowskiego" na każdym kroku spotykałem się z cynizmem, hipokryzją i korupcją. Mogę powiedzieć, że musiałem wkroczyć w autentyczny mrok. Nie żałuję tego, bo przecież prawdziwe życie tak właśnie wygląda. Mimo wszystko wciąż uważam, że nie należy tego bezrefleksyjnie akceptować. Kino stanowi dla mnie idealną płaszczyznę sprzeciwu.
@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.023a.001.jpg@RY2@
Michail Chodorkowskim
Rozmawiał Piotr Czerkawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu