Dziennik Gazeta Prawana logo

Stambulski labirynt

1 lipca 2018

Bohater Pamuka jest po trosze Ulissesem, po trosze Dantem zwiedzającym kolejne kręgi piekła

 "W młodości byłem bookish writerem, a więc kimś, kto mając ograniczone doświadczenie życiowe, czerpie z przeżyć innych pisarzy. Muszę to przyznać, choć nie jestem z tego dumny" - powiedział kiedyś Orhan Pamuk. Z czasem turecki noblista miał zaznaczyć swój dystans wobec młodzieńczej postawy. "Coraz mniej we mnie bookish writera, coraz bardziej chcę się komunikować z ludźmi. Doświadczenia zdobyte przez ponad pięćdziesiąt lat dają mi wiedzę o tym, co jest w życiu najważniejsze i jaka jest prawda o człowieczeństwie" - wyznał w jednym z wywiadów. W swoich wczesnych powieściach autor "Śniegu" próbował naśladować wielkich europejskich klasyków: Tołstoja, Dostojewskiego, Manna. Nie bez powodu jego "Cevdet Bej i synowie" został okrzyknięty turecką wersją "Buddenbroków". W "Czarnej księdze" również znajdziemy motyw bookish writera - pisarza, którego lektura "Poszukiwania straconego czasu" pochłonęła tak dalece, iż z czasem nabrał przekonania, że jest Proustem i Albertyną w jednej osobie. Powieść, która właśnie ukazała się na naszym rynku, tym razem jest pytaniem o rzeczywistość i literacką ułudę. Jej bohaterowie będą balansować na granicy jawy i fantastycznego snu.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.