Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zagubieni w miłości

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Okazuje się, że nie tylko dreszczowiec może się rozpocząć od trzęsienia ziemi, a później jeszcze podkręcić napięcie. Także nowa komedia twórców "I Love You Phillip Morris" już od pierwszej sceny wrzuca widza na głęboką wodę, by w dalszej części jeszcze bardziej zaplątać sytuację. Żona głównego bohatera, nieco fajtłapowatego gryzipiórka Cala, na deser zamiast lodów czy ciasta prosi go o... rozwód. Tym samym wprawia w ruch machinę zbiegów okoliczności prowadzących do przypadkowych spotkań, dzięki którym wszystkim uczestnikom miłosnej gry uda się wrócić na prostą. Podobnie bowiem jak w lubianym brytyjskim hicie "To właśnie miłość" fabularna siatka "Kocha, lubi, szanuje" upleciona jest z wielu wątków dotyczących różnych postaci, których drogi przetną się dopiero w finale. I choć obu wspomnianym filmom przyświeca jedna idea - nieustawanie w próbach odnalezienia jedynej i prawdziwej, upragnionej miłości - w odróżnieniu od bożonarodzeniowej, pełnej ciepła, wyciszonej atmosfery romantycznego dzieła Richarda Curtisa, reżyserzy Ficarra i Requa folgują sobie w duchu nowoczesnej komedii amerykańskiej. Sporo tutaj sytuacyjnych, nasączonych seksualnymi odniesieniami żartów, popkulturowych aluzji oraz komediowej werwy.

Nie przeszkadza nawet nagromadzenie schematów znanych z setek filmów tego typu, gdyż ekranowe wcielenia Stevea Carella (Cal), Ryana Goslinga (niepoprawny podrywacz), Julianne Moore (żona u progu kryzysu osobowościowego) czy Emmy Stone (młoda prawniczka śniąca o wymarzonym kochanku) aż chce się oglądać - sylwetki bohaterów nakreślone są w sposób na tyle sympatyczny i serdeczny, że pewna powtarzalność fabuły schodzi na dalszy plan. Rzecz jasna psychologia postaci nie wykracza w swojej prostocie poza ramy konwencji, ale "Kocha, lubi, szanuje" wygrywa właśnie przekonującymi portretami tych zagubionych w wielkim świecie, pragnących rozwikłać zawiłe tajemnice ludzkiej uczuciowości, poczciwców.

Bartosz Czartoryski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.