Powrót władcy ekranów
Uniwersalna, mądra i poruszająca historia młodziutkiego lwa Simby ponownie w kinach. Tym razem w wersji 3D
Klasyczna już dziś disnejowska bajka królowała na kinowych ekranach w 1994 roku. Rozpoczęła wówczas trwający nadal trend na pełnometrażowe animacje, na które można się wybrać do kina z potomstwem lub bez - pielęgnując dziecięcy pierwiastek w sobie. Teraz "Król lew" powraca w nowej trójwymiarowej szacie.
Choć nie jestem zwolenniczką dokładania efektu 3D do filmów, które były bliskie arcydziełu w swojej oryginalnej formie - jak pierwsza odsłona "Toy Story" chociażby - tym razem naprawdę się cieszę. Będzie okazja, by zobaczyć tę piękną opowieść w kinie razem z moją trzyletnią córeczką.
"Król lew" spełnia bowiem słynny disnejowski postulat i nadaje się dla odbiorcy od jednego do stu lat. Uniwersalna, mądra i poruszająca historia Simby, młodziutkiego lwa wyzutego podstępem praw do tronu, sięga do korzeni europejskiej kultury, wykorzystując elementy greckiej tragedii, biblijnych przypowieści i szekspirowskich dramatów: "Hamleta" i "Makbeta". Jest przy tym doskonale zanimowaną, kolorową, zabawną i porywającą bajką ze znakomitymi, napisanymi przez Eltona Johna piosenkami i bohaterami, których łatwo pokochać.
Simba i jego najlepsi kumple, surykatka Timon oraz guziec Pumba, którzy zastępują mu rodzinę po śmierci ojca i wygnaniu z królestwa przez uzurpatora Skazę, tworzą tercet egzotyczny, który bawi i wzrusza w odpowiednich proporcjach. A optymistyczne, krzepiące i pogodne przesłanie filmu zawarte w słowach piosenki "Hakuna matata" powinno towarzyszyć nam na co dzień.
@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.196.024a.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu