Możliwość przemiany
"Misja kadrowego" izraelskiego reżysera Erana Riklisa gubi się między komizmem a łzawą tragedią
U Erana Riklisa wszyscy pląsają niby w chocholim tańcu, a zmrożony zimowym lodem i śniegiem zaskorupiały świat trwa w wygodnej stagnacji. Obojętność wydaje się cechą nadrzędną, dzięki której silniejsze jednostki przetrwają darwinowską wojnę, bowiem współczucie, uczucie i altruizm człowiekowi nie przystoją. "Misja kadrowego" prowadzi widza przez wyludnione, posowieckie plenery, gdzie nad drzewami górują opuszczone reaktory atomowe, a zwykły ludzki odruch stoi na przegranej pozycji, zderzony z nadmiarem biurokratycznych procedur. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut filmu można odnieść wrażenie, że obcuje się z kinem defetyzmu, choć materiały promocyjne obiecują komedię. I faktycznie - komizm jest, lecz nierozerwalnie spleciony z tragedią i, niestety, nader uproszczoną przemianą charakterologiczną głównego bohatera.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.