Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Życie heroiczne

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Francuski rysownik Joann Sfar debiutuje w kinie interesującą biografią Serge’a Gainsbourga. Premiera w niedzielę na Canal+

Gainsbourg, poza krajami frankofońskimi znany głównie jako autor nieśmiertelnej pościelówy "Je taime... moi non plus", jest postacią fascynującą. Zarówno jego twórczość, jak i życie osobiste - zwłaszcza liczne romanse z pięknymi kobietami - dostarczają i pysznych anegdot, i estetycznych obrazów. Na szczęście Joann Sfar nie poprzestał na tym, proponując widzowi odważnie przetworzoną wizję życia artysty. Życia heroicznego, jak głosi podtytuł oryginału.

Dla Sfara, wybitnego autora komiksów ("Kot rabina", "Klezmerzy"), to kinowy debiut, ale wpisuje się w całość jego twórczych poszukiwań. Kluczem do interpretacji postaci Gainsbourga uczynił jego żydowskie pochodzenie. Dzieciństwo muzyka przypadło na czas okupacji. Zmory Sergea w tym czasie przybierają w filmie fizyczną postać koszmarnych lalek, zjaw, które prześladują go i w dorosłym życiu, pchając ku różnym formom autodestrukcji. Zdaniem Sfara Gainsbourg był jedynym francuskim gwiazdorem rocka, ze wszystkimi konsekwencjami swojej pozycji. W filmowych sekwencjach pijackich ekscesów z innym upadłym - Borisem Vianem - widać to wyraźnie.

Tam, gdzie Sfar pozwala sobie na daleko idące metaforyzacje i artystyczne przetworzenia, jego film jest najlepszy. Stworzone przezeń lalki dybuki mają wielką moc wyrazu i w graficznym skrócie ujmują istotę rzeczy. Niestety film mniej więcej w połowie traci rozpęd i spójność formy - jakby Sfarowi zabrakło równie nośnej metafory dla oddania późniejszego życia artysty, już po rozwodzie z Birkin i skandalach związanych z profanacją "Marsylianki".

W pamięci zostają słowa piosenek barda (tu duży minus dla dystrybutora, który nie zamieścił tłumaczeń), mocno sprzężone z jego biografią, i obrazy: BB w hotelowym korytarzu, nagie plecy Juliette Greco, papierosowy dym unoszący się nad pochylonym nad klawiaturą pianina Sergeem. I groteskowe upiory nękające go po nocach. Może to za mało na wybitny film, ale wystarczy, by zainteresować samym Gainsbourgiem. I chyba o to chodziło.

@RY1@i02/2011/146/i02.2011.146.196.006a.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.