Wyjście na wolność
Od Krakowa po Karlove Vary - "Świteź" Kamila Polaka zachwyca publiczność i krytyków. Czy ma szansę na oscarową nominację? rozmawiała
Kamil Polak: Cieszę się bardzo z każdej nagrody i dobrych opinii o filmie, ale oscarowe przepowiednie traktuję z dużym dystansem. Dla mnie największą radością było ukończenie filmu. Pracowałem nad nim bardzo długo. Z czasem stałem się jego więźniem. Zakończenie produkcji było jak wyjście na wolność. Nagrody są miłe, ale na co dzień żyję pracą przy różnych projektach animowanych i najbardziej cieszą mnie rezultaty tej pracy.
Od początku starałem się tworzyć ten film tak, żeby był rozumiany przez każdego, niezależnie, czy jest Polakiem i czy zna Mickiewicza. Wszelkie decyzje inscenizacyjne, które różnią treść filmu od treści ballady, podyktowane były czytelnością i uniwersalnością filmu.
Ja w ogóle nie mam złych wspomnień z lekcji języka polskiego. Zawsze traktowałem lekturę jak możliwość odbycia podróży w nieznaną krainę. Sprawiało mi to dużo przyjemności. Nigdy nie potrafiłem się utożsamić z cierpieniem innych na myśl o tym, że trzeba przeczytać kolejną książkę w szkole. Gdy czytałem "Świteź", czułem się, jakbym oglądał film akcji i grozy, i tak też podszedłem do tego tematu.
Większym szokiem było zakończenie pracy przy filmie i uwolnienie mojego umysłu od ciągłego myślenia nad tym, co jeszcze trzeba dokończyć, poprawić, zmienić. Zacząłem na nowo zauważać świat wokół siebie. Zacząłem czytać książki lub oglądać filmy i robić inne zwykłe rzeczy bez poczucia winy, że marnuję czas, że w tym momencie mógłbym dokończyć na przykład "wygląd nieba w ujęciu numer 175".
Przy "Piotrusiu i wilku" pełniłem rolę reżysera komputerowych efektów specjalnych. Kierowałem zespołem kilkunastu osób, który składał się głównie z osób pracujących przy moim filmie. Praca ta zaowocowała przede wszystkim tym, że "Świtezią" zainteresowali się zagraniczni koproducenci, którzy chcieli pomóc nam dokończyć film.
Bardzo dobrze, bo on szanuje wszelkie wybory współpracowników, a z drugiej strony pobudza do nieustannego myślenia, analizowania. Częściej zostawia z pytaniami niż z gotowymi rozwiązaniami. Jak to wykorzystasz, zależy od ciebie. Do dziś wspólnie realizujemy projekty. Ostatnio wykonaliśmy czołówkę dla Filmoteki Narodowej.
Tak, wszystkie. Mamy w planach zorganizowanie wystawy tych obrazów. Dziś większość z nich zdobi ściany studia animacji komputerowej Human Ark, w którym kończyłem "Świteź".
Na co dzień zajmujemy się projektami reklamowymi i filmowymi. A ciekawe rzeczy, które się rozpoczynają, to serial animowany dla dzieci "Kacperiada" na podstawie książki Grzegorza Kasdepkego, efekty i animacje do filmu "Papusza" w reżyserii Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze. Szczególnie ciekawy dla mnie projekt to animacje do najnowszej sztuki Krzysztofa Warlikowskiego "Opowieści afrykańskie według Szekspira", które będą miały premierę w grudniu.
@RY1@i02/2011/136/i02.2011.136.196.023c.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu