Wreszcie zmiany?
W tym roku festiwal znowu odbywa się w nowym terminie. Ubiegłoroczny eksperyment z przeniesieniem imprezy z września na maj niespecjalnie się sprawdził. Ani nie zaowocował obecnością na największych światowych festiwalach, ani nie spowodował, że do Gdyni zjechali z Cannes branżowi prominenci z zagranicy. Nowy czerwcowy termin ma wreszcie pomóc i w dystrybucji naszych najlepszych produkcji, i w ich skuteczniejszej reklamie. Właśnie promocja nagradzanych w Gdyni filmów na rynkach zagranicznych wydaje się najważniejszym zadaniem, jakie stoi dziś przed włodarzami naszej kinematografii.
Wiadomo było, że gdyński festiwal ze środowiskowej fety z czerwonymi dywanami, celebrą i poklepywaniem po plecach musi się zmienić w imprezę, owszem, prezentującą roczny dorobek naszej kinematografii, ale w formule otwartej na świat. W tym mniej więcej kierunku: nadania Gdyni renomy, wypracowania marki, odmłodzenia kadr, zmierza nowy szef artystyczny festiwalu - krytyk i dziennikarz TVP Kultura Michał Chaciński, którego wybór odbył się w aurze środowiskowego skandalu. Konkurs na to stanowisko wygrał wprawdzie dziennikarz "Polityki" Janusz Wróblewski, ale komitet organizacyjny postanowił ostatecznie powierzyć funkcję dyrektora Chacińskiemu. Ten zaś zapowiadał przede wszystkim staranniejszy wybór filmów. I słowa dotrzymał. Z 41 zgłoszonych tytułów do konkursu zakwalifikowało się tylko 12, podczas gdy w poprzednich latach regularnie startowało w nim co najmniej 20 filmów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.