Dziennik Gazeta Prawana logo

Same czyste zagrania

1 lipca 2018

Jorgen Leth dowodzi, że w kinie niekoniecznie najlepsze jest to, co znane i popularne

W Polsce Leth był właściwie nieznany. Przynajmniej do czasu, gdy w 2003 roku Lars von Trier zrealizował "Pięć nieczystych zagrań". Za to w ojczyźnie jest reżyserem kultowym, co tym dziwniejsze, że twórczości Letha do mainstreamu nijak się nie da zaliczyć. Od początku realizował awangardowe dokumenty, etiudy, które dziś odesłalibyśmy na półkę z wideo-artem, nielinearne fabuły, w których minimum akcji nieść miało maksimum znaczeń. Poszukiwał estetycznego kodu na opisanie świata, człowieka i siebie samego. Mawiał skromnie, że układa w szeregi obrazy, a porządek układu jest dlań mniej istotny niż pojedynczy obraz.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.