Porzucili korporacje, by robić prawdziwą czekoladę
W wielkich firmach nauczyli się, jak funkcjonuje biznes i do czego przydaje się marketing. Tam też zarobili pieniądze, dzięki którym mogli otworzyć własny interes
To prawdziwie filmowa historia, doskonały materiał na kinowy hit, który mógłby wywołać ferment w świecie białych kołnierzyków: dwaj pracownicy międzynarodowych korporacji, przyjaciele z licealnej ławki, rzucają atrakcyjne posady, by otworzyć Manufakturę Czekolady. Ręczna robota, surowce z ekologicznych plantacji, żadnych spulchniaczy, lecytyny, aromatów, bez grama tłuszczu, bo spłyciłby smak. Spod ich rąk wychodzi już sześć rodzajów gorzkich tabliczek z zaskakującymi dodatkami (od chili po morską sól), a zdjęcia bohaterów - pozujących niczym partnerzy światowych funduszy inwestycyjnych lub renomowanych kancelarii - wyzierają z opakowania każdej tabliczki. Smakołyki zdobywają nagrody na targach, a Tomasz Sienkiewicz i Krzysztof Stypułkowski - właściciele czekoladowej fabryczki spod Mińska Mazowieckiego - kolejnych klientów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.