Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbaw mnie od tandety

27 czerwca 2018

Horrorem "Zbaw mnie ode złego" nie warto byłoby sobie zawracać głowy, gdyby nie był to dowód na ostateczny upadek dawnego mistrza kina grozy Wesa Cravena

W tym gatunku pokazano już chyba wszystko. Do tego stopnia, że niemal każda kolejna produkcja mogłaby znaleźć się w słowniku jako przykład hasła "plagiat". W "Zbaw mnie ode złego" pojawia się więc seryjny morderca - nazywany, jakże oryginalnie, Rozpruwaczem - i grupa nastolatków, która musi stawić mu czoła. Krew leje się strumieniami, kolejni młodzi bohaterowie giną jeden po drugim, a łatwy do przewidzenia finał nie budzi choćby cienia emocji. Wszystko oczywiście w technice 3D, choć "Zbaw mnie..." poradziłoby sobie doskonale w dwóch wymiarach, a najlepiej w innym wymiarze, takim, w którym nie trzeba tego filmu oglądać.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.