Zbaw mnie od tandety
Horrorem "Zbaw mnie ode złego" nie warto byłoby sobie zawracać głowy, gdyby nie był to dowód na ostateczny upadek dawnego mistrza kina grozy Wesa Cravena
W tym gatunku pokazano już chyba wszystko. Do tego stopnia, że niemal każda kolejna produkcja mogłaby znaleźć się w słowniku jako przykład hasła "plagiat". W "Zbaw mnie ode złego" pojawia się więc seryjny morderca - nazywany, jakże oryginalnie, Rozpruwaczem - i grupa nastolatków, która musi stawić mu czoła. Krew leje się strumieniami, kolejni młodzi bohaterowie giną jeden po drugim, a łatwy do przewidzenia finał nie budzi choćby cienia emocji. Wszystko oczywiście w technice 3D, choć "Zbaw mnie..." poradziłoby sobie doskonale w dwóch wymiarach, a najlepiej w innym wymiarze, takim, w którym nie trzeba tego filmu oglądać.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.