Kawalerska noc w Las Vegas
Umiarkowanie dobry pomysł przyniósł nadspodziewanie dobrą zabawę. Toddowi Phillipsowi filmem "Kac Vegas" udało się przywrócić wiarę w gatunek buddy movie
Polski tytuł, choć jakoś nadzwyczajnie lotną słowną gierką nie jest, o dość nieskomplikowanej fabule mówi właściwie wszystko. Ot, klasyczna samcza wyprawa czterech spragnionych męskich rozrywek kolegów do mitycznego Vegas kończy się najpierw ostrą banią, a potem odbija się gigantycznym kacem. Cała impreza po amerykańsku odbywa się pod hasłem wieczoru kawalerskiego, co w Stanach jest uświęconą świecką tradycją. Rozochoceni panowie idą w tango, a rankiem odkrywają, że bohater wieczoru podczas ostatniej kawalerskiej nocy gdzieś się zawieruszył, hotelowy pokój wygląda jak po bombardowaniu, w łazience siedzi tygrys, a zamiast pożyczonego mercedesa na parkingu stoi radiowóz.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.