Dziennik Gazeta Prawana logo

As w rękawie

26 czerwca 2018

"Przebudzenie mocy" musiałoby się okazać niebywałą katastrofą, żeby zaszkodzić karierze J.J. Abramsa. Na to się jednak nie zanosi

Na długo przed premierą "Przebudzenia mocy" było wiadomo, że nawet jeśli film okaże się arcydziełem, w stronę J.J. Abramsa polecą zarówno płatki róż, jak i kamienie. Wprowadzenie "Gwiezdnych wojen" w XXI wiek to bardzo odpowiedzialne zadanie. Uniwersum stworzone przed niemal czterdziestoma laty przez Georgea Lucasa traktowane jest bowiem jako dobro wspólne. Premiera siódmej części gwiezdnej sagi odciśnie na karierze dobiegającego pięćdziesiątki Abramsa niezatarte piętno. Choć ma na koncie niejeden blockbuster, w tym dwie części odświeżonego "Star Treka", od dziś już zawsze będzie pamiętany jako facet, który zwrócił światu "Gwiezdne wojny". Albo je spartolił.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.