Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Świadek historii

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Perłowy guzik" to klejnot współczesnego dokumentu i wielki triumf reżysera Patricia Guzmána

Nestor chilijskiego kina z imponującą odwagą mierzy się z najbardziej bolesnymi aspektami historii swojego kraju. Przy okazji potrafi jednak uniknąć ostentacyjnego patosu i martyrologii. Zamiast tego wyposaża swój film w poetycką delikatność. Choć Guzmán oddaje głos jednostkom pokrzywdzonym przez historię, "Perłowy guzik" unika agresywnej retoryki i nie jest przepełniony żądzą zemsty. Podobnie jak "Ida" Pawlikowskiego okazuje się raczej dyskretnym lamentem nad dziejową niesprawiedliwością.

W lirycznym dokumencie Guzmána bardzo istotną rolę odgrywa symbolika wody. Chilijski reżyser potrafi ukazać jednocześnie życiodajną i niszczycielską moc żywiołu. Gdy portretuje na ekranie piękne nadmorskie krajobrazy, nie ukrywa, że w przeszłości stanowiły one scenerię okrutnych zbrodni. Dobitnie przypomina o tym również wyeksponowana w tytule metafora. Zgodnie ze słowami reżysera na dnie morza do dziś nurkowie wyławiają czasem guziki należące do ludzi zamordowanych przez funkcjonariuszy reżimu Pinocheta. W swoim filmie Guzmán pochyla się nie tylko nad losem ofiar zbrodniczej dyktatury. Sędziwy dokumentalista sięga znacznie dalej w przeszłość i przypomina także o tragicznych losach rdzennych mieszkańców Chile. Niezwykle przejmująco wypadają w dokumencie Guzmána rozmowy z ostatnimi potomkami lokalnych Indian. Reżyser ma świadomość, że obcuje z przedstawicielami ginącej kultury, której upadku nic już nie będzie w stanie powstrzymać. Jednocześnie jednak "Perłowy guzik" na zawsze pozostanie nośnikiem pamięci o jej przedstawicielach. Na styku tej trwałości i kruchości powstaje - definiująca tożsamość "Perłowego guzika" - aura melancholii.

W przemyślanym w najdrobniejszych szczegółach filmie subtelność i metaforyczność przekazu doskonale równoważą jego polityczną wyrazistość. Umiejętne połączenie pięknej formy z bardzo gorzkim przesłaniem sprawia, że dzieło Guzmána wzbudza skojarzenia z "Solą ziemi" Wendersa bądź - wciąż obecnym na naszych ekranach - "W objęciach węża" Ciro Guerry. Ponadto "Perłowy guzik" stanowi kolejne świadectwo doskonałej kondycji kina chilijskiego. Potrzeba poważnej rozmowy o przeszłości kraju stanowi główne źródło motywacji także dla znacznie młodszych od Guzmána twórców pokroju Pabla Larraína czy Sebastiána Lelio.

Skojarzenia z dziełami tych reżyserów przypominają, że "Perłowy guzik" nie jest wyłącznie filmem doraźnym, publicystycznym i zanurzonym w przeszłości. Tak jak w swej słynnej "Tęsknocie za światłem", reżyser wybiega myślami do przodu i rozprawia się z naiwnym złudzeniem, że okrucieństwa sprzed lat nie będą możliwe do powtórzenia. W tym samym czasie przypomina jednak, że wszystkim działaniom człowieka milcząco przygląda się potężna natura, której w żaden sposób nie da się oszukać. "Perłowy guzik" to jednocześnie film przestroga i hołd dla uważnego świadka naszej historii. ©?

@RY1@i02/2015/226/i02.2015.226.19600030c.802.jpg@RY2@

Against Gravity

Piotr Czerkawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.