Literackie nowości
Tytułowy bohater najnowszej powieści Michała Witkowskiego "Fynf und cfancyś" przydomek zyskał od długości organu, którym zarabia na utrzymanie, początkowo w Wiedniu, potem w Monachium i w Zurychu. Równolegle do jego historii toczy się opowieść z życia Dianki, tak naprawdę Milana, homoseksualnego Słowaka, który także sprzedaje się na Zachodzie. Witkowski jak zwykle niemiłosiernie żartuje sobie ze swoich bohaterów, nigdy jednak ich nie ośmieszając, zawsze w granicach empatii. Świetnie przy tym opisuje otaczającą ich dostatnią rzeczywistość, wykorzystując do tego swój specyficzny styl, żargonowy, ironiczny. Pisarz wchodzi na margines i od razu zawiera przyjaźnie z pojawiającymi się na nim męskimi prostytutkami. Dosadnie opisuje ich profesję, z całą jej grozą i wulgarnością, nie starając się przy tym ani o bycie kontrowersyjnym, ani o przekraczanie tabu. Pisarzowi nic, co ludzkie, nie jest obce, dzięki czemu jego bohaterów możemy nie tylko zrozumieć, ale i z nimi sympatyzować, razem marzyć, śnić, śmiać się. Przychodzi to tym łatwiej, kiedy uświadomimy sobie, że reguły rządzące ich światem niewiele różnią się od tych, którym podlega nasza rzeczywistość. Ich rynek podobnie się różnicuje: są bogaci i biedni, otoczeni zapachem najdroższych kosmetyków, jak również niedomyci, ludzie sukcesu oddający się w najdroższych hotelach oraz najubożsi, sprzedający się w dworcowych toaletach. Witkowski znów przypomina, że marginesy są niczym więcej jak tworem kulturowym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.