Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Smocza niepamięć

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Poprzednia powieść Kazuo Ishiguro, "Nie opuszczaj mnie", była antyutopią rozgrywającą się w alternatywnym świecie, w którym ludzkość hoduje klony na części zamienne. Po dekadzie brytyjski pisarz o japońskich korzeniach powraca z nową powieścią, znów odwołując się do motywów rodem z literatury popularnej - "Pogrzebany olbrzym" korzysta z repertuaru współczesnej fantasy.

Oto lądujemy gdzieś w Brytanii w epoce wczesnego średniowiecza. Dwójka starszych Brytów, Axl i Beatrice, wyrusza w podróż. Pragną odwiedzić syna mieszkającego w nieodległej wiosce. Problem w tym, że w istocie przechowali w pamięci jedynie rozrzucone okruchy przeszłości - nie wiedzą, gdzie szukać syna i co właściwie się z nim stało. Mgła zapomnienia unosi się zresztą nad całym terytorium, które przemierzają Axl i Beatrice: Brytowie i Saksoni żyją obok siebie, wyparłszy historię krwawej wojny. A za wszystko to odpowiedzialny jest oddech pewnej starej smoczycy, obłożony zaklęciem przez czarownika Merlina - dopóki smoczyca żyje, dopóty w Brytanii panuje amnezja. Koniec zgody narodów nadchodzi wraz z pojawieniem się w okolicy anioła zemsty: saksońskiego wojownika mającego wytropić i zgładzić magicznego gada.

Ishiguro to pisarz odważny - w innym wypadku nie zaangażowałby się w tak ryzykowny projekt literacki. Niemniej fantasy stanęło mu kością w gardle. "Pogrzebany olbrzym" ma piękne, liryczne fragmenty, ale jako całość rozczarowuje swoją koturnowością, sennym tempem, banalnymi alegoriami. Powieściom Martina czy Sapkowskiego - by wspomnieć jedynie tych wybitnych przedstawicieli gatunku - ta książka nie dorasta do pięt. Jeśli zaś czytać "Pogrzebanego olbrzyma" jako historię obyczajową, sprowadza się ona do próby odpowiedzi na pytanie, czy lepiej pamiętać i w cierpieniu mierzyć się z prawdą, czy może zapomnieć i pozostać szczęśliwym idiotą. To trochę za mało jak na zdobywcę Bookera.

@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.19600060b.802.jpg@RY2@

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.