W wolnej chwili
Mógł zarabiać duże pieniądze, ale postanowił pozostać przy prowadzeniu salonu tatuażu, a w przerwach nagrywać alternatywne płyty, na których daje upust swojej złości i lękom. Frank Carter w poprzedniej dekadzie narobił sporo szumu z punkrockowym składem Gallows. Nazywani byli przyszłością gatunku, ich debiut "Orchestra of Wolves" otrzymał znakomite recenzje. Podobno amerykański wydawca zapłacił im za kontrakt milion funtów. Kapela jednak szybko się rozpadła, a Frank wydał krążek ze składem Pure Love. Teraz powraca z projektem The Rattlesnakes. Na płycie "Blossom" zieje agresją punk rocka, hard rockiem, grindcore’em i wszystkim, co wiąże się z bezkompromisowym potraktowaniem instrumentów. Żeby nie było jednak wątpliwości, Carter ubiera swoje numery we wpadające w ucho melodie, ale przede wszystkim wypełnia je ważnymi tekstami. Porusza problemy religijnego ekstremizmu, mówi o absurdalnych prawach rządzących dzisiejszym światem, polityce. Wytatuowany rudzielec pokazuje, że punk rock wciąż może być miejscem na ważną, szczerą wypowiedź.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.