Na pewno coś wybuchnie
"Hitman: Agent 47" to kolejne podejście Hollywood do ekranizacji jednej z najpopularniejszych gier ostatnich lat
Człowiek bez imienia, ale z numerem. Agent 47 to spreparowany przez nowoczesną naukę artysta zabijania, którego geny stanowią istną mieszankę wybuchową. A przynajmniej tak chcieli producenci gier z owym Leonem zawodowcem ery cyfrowej. Rzeczywistość filmowa jest jednak zupełnie inna. Hollywoodzcy scenarzyści zrobili z niego sierotę od małego ćwiczonego, aby mordować na zlecenie. Lecz żadna to niespodzianka, że dwa światy - gier i kina - od lat toczą ze sobą nieustanną batalię scenariuszową. Pierwsza potyczka została nierozstrzygnięta, bo przy miażdżących recenzjach film "Hitman" (2007, tytułową rolę grał wówczas Timothy Olyphant) zarobił całkiem sporą sumkę, ale producenci i tak zdecydowali się zrestartować serię i sięgnąć do komputerowych korzeni tej opowieści (przynajmniej jeśli chodzi o genezę tytułowej postaci). Oby na korzyść swoją i publiki, gdyż zwiastuny "Agenta 47" sugerują kolejny szeregowy spektakl akcji oddalony o całe lata świetlne od konwencji pierwowzoru zakładającego cichą eliminację kolejnych niegrzecznych osób.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.