Mroczny Rycerz mrocznego miasta
Gra "Batman: Arkham Knight" to efektowne zamknięcie cyklu, który stał się prawdziwym kulturowym fenomenem
Mściciel z Gotham długo musiał czekać na prawdziwie dobrą grę ze swoim udziałem, która oferowała iście komiksowe przeżycie. Co nie znaczy, że przez 30 lat - zanim studio Rocksteady zabrało się do adaptowania przygód Batmana na konsole nowej generacji - nie opracowano ani jednego tytułu godnego spędzenia paru godzin z padem czy joystickiem. Kiedy tylko komputery i inny sprzęt do grania zagościły w domach, trafił tam też Bruce Wayne ze swoim zamaskowanym alter ego. Jeszcze przed nastaniem ostatniej dekady ubiegłego wieku specjalizująca się w produkcjach wykorzystujących licencje filmowe wytwórnia Ocean wypuściła - co ciekawe, jedynie w Europie, z pominięciem Stanów Zjednoczonych - grę "Batman"; zamaskowany bohater musiał odszukać elementy swojego pojazdu i uratować Robina. Rzut izometryczny, ułuda trójwymiarowości, ciekawa eksploracja i sama postać człowieka nietoperza zadecydowały o niemałej popularności gry. Ocean poszło za ciosem, a ich kolejna propozycja "Batman: The Caped Crusader" oferowała aż dwie niezależne od siebie fabularnie przygody i przedkładała łamigłówki nad łamanie kości. Kolejnym tytułom, jakie ukazały się na przełomie dziesięcioleci, pomógł film kinowy w reżyserii Tima Burtona oraz jego kontynuacja, a także popularny serial animowany i blockbuster Joela Schumachera "Batman Forever". Na tych licencjach - nieco później do puli adaptacji dorzucono także kreskówkę "Batman przyszłości" - gry z Mrocznym Rycerzem opierały się praktycznie do końca dekady.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.