Pocieszenia nie będzie
Dzięki przenikliwej reżyserii oraz świetnemu aktorstwu Piotra Cyrwusa i Szymona Kuśmidra "Emigranci" Sławomira Mrożka czterdzieści lat po premierze objawiają piorunującą moc. Spektakl w Teatrze Polskim to jedna z najprzyjemniejszych niespodzianek warszawskiego sezonu
Kiedyś mówiliśmy Mrożkiem, teraz przede wszystkim o Mrożku milczymy. Stało się to, co przewidywano powszechnie jeszcze przed odejściem wielkiego pisarza niespełna dwa lata temu. Autor "Tanga" trafił do literackiego czyśćca, choć wcale na to nie zasłużył. Najpierw usłyszeliśmy, że nie da się go grać, bo operuje zdaniami złożonymi. Potem, że od reżyserowania jego sztuk lepsze jest nawet sprzątanie londyńskich ulic. Kiedy zabrakło Erwina Axera, a potem Jerzego Jarockiego, polski teatr stracił ostatniego chyba reżysera, który wchodził z Mrożkiem w dialog, czasem przeradzający się w ostry spór. Jarocki znał jego twórczość na wylot, przyznawał jej szczególne znaczenie. Jemu zawdzięczamy najważniejsze w ostatniej dekadzie Mrożkowskie inscenizacje - "Miłość na Krymie" i "Tango" w warszawskim Teatrze Narodowym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.