Bolesna karykatura "Lalki"
W powieści Krzysztofa Vargi "Masakra" bohater gada z pomnikiem Bolesława Prusa. Gdyby Prus zszedł z cokołu i zobaczył "Lalkę" w Teatrze Powszechnym, mógłby już na Krakowskie Przedmieście nie wrócić o własnych siłach
Miasto. Między utopią a rozczarowaniem" - tak się nazywa szerszy projekt warszawskiego Teatru Powszechnego, którego clou miała stanowić nowa sceniczna adaptacja "Lalki". Wybór to zrozumiały. Nie dość, że dzieło Bolesława Prusa nie bez przyczyny uważane jest wciąż za polską powieść wszech czasów, to na dodatek wcale nie trzeba w nim grzebać. Wystarczy uważnie książkę przeczytać i postawić na wybrane przez siebie wątki, bo skróty oczywiście są konieczne. Jednak "Lalka" broni się sama doskonale jako ponadczasowa opowieść o mieście deprawującym swych mieszkańców, napędzającym ich i wysysającym z nich energię oraz wciąż aktualna analiza kapitalistycznego wyzysku, i to nie tylko w polskich warunkach. Wystarczy tylko zaufać autorowi i sukces gwarantowany. Przekonało o tym choćby znakomite przedstawienie Wojciecha Kościelniaka z Teatru Muzycznego w Gdyni. "Lalka" jako musical? Nawet to okazało się możliwe.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.