I have a dream...
"Selma" to filmowy portret Martina Luthera Kinga. Rzetelny, szlachetny, ale jednocześnie zbyt pomnikowy. Trudno się nim przejąć
Co wiemy o Martinie Lutherze Kingu? Poza znawcami tematu, raczej niewiele - operujemy kilkoma wyświechtanymi sloganami, że był odważny, brawurowy, szlachetny. Pastor King to ikona ulepiona ze stereotypów, nie żywy człowiek. Kino jest obok literatury jedynym medium, które w najpełniejszy sposób może pokazać wieloznaczność ukrytą za stereotypem. Siła najlepszych filmowych biografii opierała się przecież na skazach omnipotentnych jednostek, odkrywaniu zwyczajnych ludzi w bożyszczach. "Selma" nie daje tej satysfakcji. Martin Luther King w interpretacji Davida Oyelowo, który był spiritus movens całego przedsięwzięcia, pozostaje pomnikiem, a przecież trudno ekscytować się monumentem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.