Być sobą
Outsider, buntownik, poeta kina. Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie jego najnowsze dzieło "Paterson". Opowiadamy, jak Jim Jarmusch stał się jedną z najważniejszych postaci amerykańskiego kina niezależnego
Trudno na pierwszy rzut oka wyobrazić sobie dwóch bardziej odmiennych bohaterów niż ekstatyczny Iggy Pop sportretowany w "Gimme Danger" i skromny poeta z "Patersona". W pojemnym uniwersum Jima Jarmuscha obaj mężczyźni mogą jednak być traktowani na równych prawach. Wszystko dlatego, że przy wejściu okazali ten sam bilet wstępu - niekwestionowane poczucie niezależności. Swoboda w wyrażaniu siebie wydaje się zresztą cechą łączącą niemal wszystkich bohaterów wykreowanych przez twórcę "Nieustających wakacji".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.