Między stabilizacją a szaleństwem
PREMIERA Nowy film Woody’ego Allena jest jak bal wydany przez dowcipnego gospodarza. Im bliżej końca, tym atmosfera beztroski ustępuje jednak miejsca melancholii
Nowe dzieło Allena można potraktować także jako liścik, w którym reżyser przeprasza wiernych fanów za wpadkę, jaką przed rokiem okazał się "Irracjonalny mężczyzna". Inaczej niż tamten film - jeden z najgorszych w długiej karierze Nowojorczyka - "Śmietanka..." nie ma nic wspólnego ze zwulgaryzowaną dostojewszczyzną. Osadzona w realiach Hollywood lat trzydziestych opowieść przypomina za to ekranizację zaginionej humoreski Francisa Scotta Fitzgeralda.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.