Dziennik Gazeta Prawana logo

Czasoumilacz

27 czerwca 2018

Bardzo, naprawdę bardzo doceniam możliwości, jakie dał nam internet. Tylko w ostatnim tygodniu bez wychodzenia z domu wypożyczyłem parę filmów, uzupełniłem bibliotekę muzyczną o kilka nowych pozycji, kupiłem dmuchane koło do pływania dla syna, zapłaciłem rachunki, sprawdziłem, gdzie sprzedają najlepszą fetę i wino w greckim Nikiti, dowiedziałem się bez trudu, jaką temperaturę ma morze w tamtych okolicach, a nawet odprawiłem siebie i całą rodzinę na samolot lecący w tamtym kierunku. Wszystko to zajęło mi dosłownie 30 minut, podczas których nie ruszyłem się z kanapy, za to opróżniłem całą butelkę wina, co dodatkowo wprawiło mnie w świetny, urlopowy nastrój. Bądźmy szczerzy, jeszcze dekadę temu na wszystkie te czynności musiałbym poświęcić kilka dni. Chęć obejrzenia filmu świeższego niż "Rambo" wiązała się z wizytą w jakimś dużym mieście (a później trzeba było go jeszcze odwieźć). Żeby odprawić się na lot, musiałem być na lotnisku dwie godziny wcześniej, zaś uregulowanie rachunku za prąd i gaz wymagało odwiedzenia przybytku zwanego pocztą, gdzie smutnej pani z trwałą na głowie ktoś wmówił, że pieczątka to młot kowalski i należy jej używać z taką delikatnością, żeby trzęsły się szyby w oknach. Z kolei sprawdzenie, jaką temperaturę ma woda w danym zakątu świata, oznaczało - ni mniej, nie więcej - konieczność jego osobistego odwiedzenia.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.