Dziwny Dziki Zachód
KINO "Bone Tomahawk" umiejętnie miesza krwawy horror z rasowym westernem
Czy pozostał chociaż skrawek Dzikiego Zachodu okryty całunem tajemnicy? Jego legenda rodziła się, kiedy zurbanizowana rzeczywistość dynamicznie zadawała jej kłam, a pionierską przeszłość zarchiwizowano na pożółkłych stronicach powieści groszowych. Dokonało się udomowienie nieznanego. Z ogrodzeniem pierwszej wysuniętej daleko na zachód działki drutem, z postawieniem pierwszego rezerwatu dla Indian czy premierą pierwszego przedstawienia Buffalo Billa okiełznano niegdyś rozległe prerie. Dziki Zachód stał się jednak nie tylko kawałem amerykańskiej historii, ale i pięknym rozdziałem kultury popularnej. I w dużej mierze kino stało się depozytariuszem rzeczonej tajemnicy, wytrwale latami pielęgnowało jego mitologię, utrzymując piękną iluzję, kreując niepowtarzalny zestaw pojęć wizualnych oraz charakterystyczny język narracji. Ale dzisiaj popularne dawniej opowieści o kowbojach wydawać się mogą jedynie archaicznym świadectwem minionej epoki. Bo wydaje się, że nie pozostawiono westernowi, temu przecież najbardziej amerykańskiemu z gatunków filmowych, miejsca w świecie blockbustera. Nieprawda.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.