Historia jednej piosenki
"Siekiera, motyka..." nie była zwyczajną przyśpiewką czasów okupacji. W rzeczywistości była tajną bronią Armii Krajowej, stworzoną na jej zlecenie przez Annę Jachninę
Zima 1942 r. była wyjątkowo mroźna. W okupowanej Warszawie zaczynało już brakować wszystkiego. Węgiel był nieosiągalny, nafta stała się luksusem, a powszechnym pożywieniem była cienka, wodnista zupa. Piosenka była ostatnią rzeczą, o jakiej miała w tej sytuacji ochotę myśleć Anna Jachnina, ale nie miała wyjścia. Jak wspominała prawie 30 lat później: "Ulica Francuska w Warszawie, zima, mróz w mieszkaniu i we mnie. Straszliwy głód. Otrzymałam właśnie polecenie napisania tekstów. Ołówek wypadał ze zgrabiałych rąk, mózg zamarzał. Nie było światła, tylko jakiś knocik, lampeczka. Chyba właśnie wtedy - już dokładnie nie pamiętam - powstała piosenka: »Siekiera, motyka, piłka, szklanka, w nocy nalot, w dzień łapanka«".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.