Nie kopać słabszego
Przychodzi człowiek do banku i bierze kredyt hipoteczny. A potem zmieniają się okoliczności. Choroba, utrata pracy, zmiana kursu franka szwajcarskiego. Cokolwiek, po czym rata kredytu staje się niemożliwa do udźwignięcia. Kto winien? Najłatwiej oczywiście cały ciężar przerzucić na słabszego. Czyli na dłużnika. Powiedzieć, że przecież wiedział, co podpisuje, i że nikt mu tego kredytu siłą nie wcisnął. Na szczęście mamy już w Polsce na tyle dużo doświadczeń z kapitalizmem, by wiedzieć, że to nie jest cała prawda. Bo dług to również rodzaj zysku dla wierzyciela (nikt wszak nie pożycza pieniędzy za darmo). A skoro tak, to i odpowiedzialność winna być dzielona sprawiedliwie między obie strony kredytowej relacji. Prawda?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.