Niuanse codzienności
PREMIERA "Manchester by the Sea" to najlepsze, co mogło się przydarzyć współczesnemu kinu amerykańskiemu
Kenneth Lonergan rzadko sięga po kamerę, ale gdy już to robi, możemy być pewni, że ma do powiedzenia coś interesującego. Nie inaczej było przy okazji jego debiutu "Możesz na mnie liczyć" z 2000 roku. Fraza służąca za tytuł tamtego filmu doskonale nadaje się zresztą na podsumowanie całej dotychczasowej twórczości Lonergana. Dzieła amerykańskiego twórcy wprowadzają widza w podobny stan jak szczere rozmowy z przyjacielem, który ma w sobie serdeczność, ale traktuje nas zbyt poważnie, by nieść łatwe pocieszenie. Takie odczucia bez wątpienia prowokuje także "Manchester by the Sea" będące właściwie autorską wariacją na tematy poruszone przed laty w pierwszym filmie reżysera.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.