Pocałować usta rzeki
Aleksander Kaczorowski, przyglądając się życiorysowi Oty Pavla, zbadał, na ile autobiograficzne pisarstwo autora „Śmierci pięknych saren” pozostaje w zgodzie z rzeczywistym biegiem wydarzeń, a na ile było kreacją
Czeski krajobraz to krajobraz w małej skali – pozwala objąć wzrokiem to, co da się od biedy obejść w jeden dzień. Pagórki, lasy, doliny rzek, dachówkowa czerwień domów. Nie ma w tym wszystkim dramatyzmu, jest szczera bądź fałszywa (czy to nie wszystko jedno?) obietnica spokojnego, łagodnego życia. Ale kryje się w tym krajobrazie także pewna tajemnica, którą trudno ująć w słowa: wystarczy zagłębić się w pejzaż, ruszyć lasem albo zakolem rzeki, i nagle ląduje się w dziczy. Przejście od cywilizacji do natury odbywa się tu nagle i szybko. To oczywiście pierwszorzędna iluzja, bo czeska dzikość – romantyczna, wybujała, skalista, omszała, starodawna i pieczołowicie zadbana – jest zwykle o dwadzieścia minut spokojnym krokiem od gospody i kolejny kwadrans jazdy samochodem od najbliższego miasta. Nie sposób jednak odmówić jej realizmu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.