Dyskryminacja polskich świadczeniodawców
Może to spowodować paradoksalne skutki. Z orzecznictwa ETS wynika bowiem, że obywatele Unii mają prawo do uzyskania w wybranym kraju członkowskim świadczenia ambulatoryjnej opieki zdrowotnej w dowolnym zakładzie i do takiej refundacji kosztów leczenia, jaką uzyskaliby w swoim kraju. Nie potrzeba przy tym żadnego zezwolenia ze strony płatnika. Jeśli zatem pan Kowalski ze Szczecina pójdzie do prywatnego urologa w niemieckim Schwedt, to uzyska z NFZ zwrot takiej kwoty, jaką Fundusz płaci za poradę urologiczną lekarzowi, z którym ma podpisany kontrakt. Jeśli jednak pan Kowalski ze Szczecina pójdzie do prywatnego urologa w Polsce, to NFZ nie zwróci mu ani złotówki. Problem ten może dotyczyć także leczenia szpitalnego. Co prawda ETS uznaje, że na leczenie szpitalne za granicą wymagana jest wcześniejsza zgoda krajowego płatnika, ale gdy leczenie jest podejmowane z powodu zbyt długiego oczekiwania na nie w kraju zamieszkania, zgoda taka ma być udzielona automatycznie. Co istotne, pojęcie zbyt długie oczekiwanie ma charakter wyłącznie medyczny i zależy nie od przepisów danego państwa, ale od uznanych powszechnie standardów medycznych.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.