Zdrowie to sprawa publiczna
O służbie zdrowia każdy ma pewnie całą masę opowieści. Własnych lub zasłyszanych. Ostatnio przyjacielowi rodziła się córka. Mówi, że szpital czysty, położna do dyspozycji bez wcześniejszego umawiania, żadnego stresu, że odeślą z powodu braku miejsc. Sale jednoosobowe. Niektóre nawet z fototapetą. Jest sala londyńska z Big Benem, paryska z Wieżą Eiffla. Do wyboru. Ale potem swoją historią dzieli się inny kolega. Przywiózł żonę na cesarskie cięcie i czekał na korytarzu na narodziny potomka. A wokół rejwach. Na łóżkach kobiety w bólach. Personelu mało, więc nikt się nimi nie zajmuje. Koszmar. Warto zauważyć, że i jeden, i drugi szpital był publiczny. Który więc z obrazów polskiej służby zdrowia jest prawdziwy? Do jakiego szpitala trafimy, gdy i nam przytrafi się choroba? Mnie przynajmniej (mimo braku skłonności do hipochondrii) takie pytania zajmują bardzo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.