Jednolity rynek leczenia nie dla Polaków
Usunięcie zaćmy jest do tej pory jedynym powodem wyjazdów z Polski na zabiegi w ramach dyrektywy transgranicznej. Wszyscy pacjenci, którzy ubiegali się o refundację kosztów, korzystali z zabiegów w oddalonych o kilkanaście kilometrów od granicy czeskich miejscowościach
W Polsce na zabieg usunięcia zaćmy czeka ponad 300 tys. osób. W kolejce muszą odstać nawet 2,5 roku. W Czechach czy na Słowacji nie ma kolejek i jest taniej. Również w prywatnej placówce. Właśnie o usuwanie zaćmy toczą się boje przy pracach nad ustawą, która pozwoli Polakom na korzystanie z regulacji unijnej dyrektywy. Jak wynika z informacji DGP, urzędnicy Ministerstwa Zdrowia chcą, by zaćma trafiła na listę zabiegów, na które przed wyjazdem trzeba będzie otrzymać zgodę NFZ. To oznaczałoby de facto zablokowanie leczenia katarakty za granicą. Fundusz bowiem może odmówić wydania zgody, jeżeli wskaże, że dane świadczenie może być wykonane w Polsce w terminie "nieprzekraczającym maksymalnego dopuszczalnego czasu oczekiwania". Kłopot polega na tym, że nie istnieje definicja tego, czym jest maksymalny czas. Na razie oficjalnie ministerstwo przyznaje, że przy wyjeździe na usunięcie zaćmy będzie wymagało uprzedniej zgody funduszu, jeżeli będzie wykonywane w trybie szpitalnym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.