Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trójstronnie o podwyżkach

30 czerwca 2018

W przyszłym tygodniu Pracodawcy RP zasiądą przy jednym stole z ministrem zdrowia, pielęgniarkami i reprezentatywnymi związkami zawodowym i. Będą mediatorem w sporze o wyższe płace

Pielęgniarki i położne otrzymały od rządu obietnicę podwyżek. Jednak nie widać końca ich sporu z ministrem zdrowia. O kompromis trudno, bo strona związkowa nie zgadza się ani na proponowaną przez resort zdrowia wysokość wzrostu wynagrodzeń, ani na mechanizm wypłaty.

Zgodnie z przekazanym w ubiegłym tygodniu do konsultacji społecznych projektem rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, od września do czerwca przyszłego roku pielęgniarki mają otrzymać czasowy dodatek do wynagrodzenia (300 zł brutto w przeliczeniu na etat). - Kwota jest żenująco niska i nie do przyjęcia. Stronie rządowej chodzi tylko o to, żeby przed wyborami wyciszyć atmosferę niezadowolenia w środowisku pielęgniarek i położnych, i zamknąć etap sporów zbiorowych. Jest to upokorzenie tego zawodu do cna - przekonuje Longina Kaczmarska, przewodnicząca regionu mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

OZZPiP domaga się 1,5 tys. zł podwyżki do pensji podstawowej. Ostatnio ich propozycja - ich zdaniem kompromisowa - to rozłożenie tej kwoty na trzy lata, po 500 zł rocznie. Ministerstwo miało się nad tym pochylić, ale środowe spotkanie ostatecznie zostało odwołane.

- Resort zdrowia stawia nas pod ścianą i próbuje zaszantażować: albo bierzecie tyle, ile dajemy, albo w ogóle nie dostaniecie niczego. Myślę, że spowoduje to jeszcze większą determinację środowiska - komentuje Longina Kaczmarska.

Związek nie zgadza się także na wyłączenie z podwyżek pielęgniarek POZ (dla nich przewidziane jest zwiększenie stawki kapitacyjnej od stycznia 2016 r.), bo uważa, że jest to dzielenie tej grupy zawodowej na lepszych i gorszych.

Pojawiają się też kolejne problemy. Wzrost wynagrodzeń o 300 zł jest bowiem średni, a to nie oznacza, że wszystkie pracownice otrzymają taką samą kwotę. Projekt rozporządzenia przewiduje, że dyrekcja placówki może prowadzić negocjacje w tej sprawie tylko z OZZPiP. Pomija inne organizacje związkowe.

- Otrzymałam właśnie protest z Dolnego Śląska, gdzie w jednej z instytucji medycznych OZZPiP liczy 30 osób, a związek zawodowy pracowników medycznych - 300 (w tym trzy czwarte pielęgniarek), a mimo to nie będzie on mógł usiąść do rozmów, bo nie został uwzględniony w rozporządzeniu. To rozwiązanie jest niezgodne z konstytucją - oburza się Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.

Jej zdaniem błędem jest także przyznanie podwyżek tylko jednej grupie zawodowej.

- Powinien je otrzymać cały biały personel, który od dawna nie miał zwiększanych płac - podkreśla Taranowska.

Związki w tej sprawie zyskały nieoczekiwanego sojusznika. W negocjacje z resortem zdrowia chcą się włączyć Pracodawcy RP. Także w ich ocenie propozycja podwyżek dla pielęgniarek i położnych jest niekorzystna i konfliktogenna.

- Szkoda, że przygotowując projekt rozporządzenia, ministerstwo nie konsultowało się z pracodawcami ochrony zdrowia - podkreśla Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP.

Ci 10 sierpnia organizują spotkanie w formule trójstronnej, a do rozmów zaprosili przedstawicieli pracodawców, związkowców oraz strony rządowej. Przy czym do rozmów ma zasiąść nie tylko OZZPiP, ale także inne reprezentatywne organizacje związkowe.

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.