Agencja Rozwoju Szpitalnictwa pożyczy taniej. Ale nie wszystkim
FINANSE Placówki medyczne będą mogły pozyskać środki na spłatę długów oraz inwestycje z publicznych pieniędzy. W resorcie zdrowia trwają prace nad nowymi rozwiązaniami
Chodzi m.in. o to, by placówki medyczne, którym brakuje pieniędzy, nie wpadały w spiralę zadłużenia z powodu wysokich odsetek. - Docelowo chcemy stworzyć wyspecjalizowaną agencję, która będzie kierowała pomoc do szpitali - mówi wiceminister zdrowia Piotr Warczyński.
Dyskusja o źródle
Pieniądze mają być przekazywane w formie preferencyjnych kredytów. Na razie dyskutowane jest kilka źródeł ich finansowania - począwszy od budżetu państwa, poprzez Unię Europejską czy Europejski Bank Inwestycyjny, po np. składki samych placówek medycznych. - To zależy od koncepcji, która zostanie ostatecznie wypracowana - tłumaczy Piotr Warczyński. I wyjaśnia, że rozwiązanie to, roboczo nazywane Agencją Rozwoju Szpitalnictwa, ma być skierowane przede wszystkim do placówek, które mają trudności z pozyskaniem środków finansowych, np. szpitali powiatowych.
Poza wsparciem dla tych, którzy popadli w długi, agencja - jak dowiedział się DGP - będzie zajmowała się też finansowaniem inwestycji (np. budowy nowego skrzydła szpitala czy kupna nowoczesnego sprzętu). Ale o preferencyjny kredyt nie będzie mógł wystąpić każdy. Pieniądze otrzymają tylko projekty, które zdobędą akceptację wojewody (luki do zapełnienia w opiece medycznej czy zasobach sprzętowych wskażą m.in. mapy potrzeb zdrowotnych).
Nieoficjalnie mówi się o tym, że fundusz działałby niezależnie od działań prowadzonych przez Agencję Rozwoju Przemysłu, pożyczajacej pieniądze najbardziej zadłużonym szpitalom, które chcą się restrukturyzować. Pomoc udzielana jest m.in. instytutom na podstawie rozporządzenia ministra Skarbu Państwa z 20 sierpnia 2015 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie wsparcia niebędącego pomocą publiczną (Dz.U. z 2015 r. poz. 1231). Placówki te otrzymają do 2018 r. 900 mln zł pomocy, skorzystały już z tego Instytut "Centrum Zdrowia Matki Polki" w Łodzi oraz Instytut "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie. Każdy z tych podmiotów otrzymał pożyczkę w kwocie 100 mln zł.
Szpitale są za
Szefowie placówek medycznych są ostrożni w ocenach, bo - jak podkreślają - diabeł tkwi w szczegółach. Pomysł jednak ogólnie im się podoba. Przy czym zastrzegają, że budżet nowopowołanej agencji musiałby wynosić co najmniej kilka miliardów złotych. W przeciwnym razie jej działania będą tylko pozorne. Zwracają też uwagę, że muszą być jasne zasady oczekiwanych działań restrukturyzacyjnych w przypadku pomocy zadłużonym, by nie nagradzać ich niezaradności.
- Jeżeli mamy komuś płacić odsetki komercyjnie, to lepiej przekazywać je państwu. Będzie mieć pieniądze, by następnym razem pożyczyć np. mojemu lub innemu podmiotowi - mówi Piotr Nowicki, szef Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu.
Bardziej zdystansowani są przedsiębiorcy. - Nie znamy jeszcze szczegółów, ale z zapowiedzi wynika, że państwo, czyli obywatele będą kredytować placówki medyczne, które i tak są utrzymywane z naszych składek i podatków - mówi mecenas Dobrawa Biadun z Lewiatana. Podkreśla, że od przesuwania pieniędzy nie robi się ich więcej i trzeba wreszcie przyznać, że za obecną składkę zdrowotną nie stać nas na finansowanie wszystkich świadczeń z koszyka. Potrzebna jest też zmiana wycen procedur medycznych.
Także eksperci od restrukturyzacji oraz firmy obecnie finansujące działania szpitali zwracają uwagę, że przyczyna problemu leży gdzie indziej niż w samych długach. - Było już wiele akcji pożyczkowych i oddłużeniowych. Zajmowały się nimi i zajmują m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego oraz ARP, więc nowa instytucja raczej niewiele zmieni - mówi nam jeden z ekspertów.
Wyjaśnia, że wiele placówek nie mogło skorzystać z pomocy z powodu wymogów formalnych, a te, którym się udało, często znowu się zadłużały. - Politycy mylą skutki i przyczynę. Zadłużenie jest skutkiem m.in. niskiej rentowności procedur i często nieefektywnego zarządzania - mówi DGP ekspert.
Specjaliści zwracają też uwagę, że koszty kredytów dla szpitali były problemem dekadę czy kilka lat temu, gdy odsetki wynosiły kilkanaście procent. Obecnie, w związku ze spadkiem stóp procentowych i konkurencją między firmami finansowymi w przetargach, oferty schodzą nawet do 3,5 proc. Choć szpitale w złej kondycji mają do nich trudny dostęp i dla nich oferty często zaczynają się od 6 proc. w górę.
@RY1@i02/2016/112/i02.2016.112.183001000.802.jpg@RY2@
Na ile zadłużone są szpitale
Aleksandra Kurowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu