Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bolesne leczenie systemu

15 listopada 2017

Odwołane tysiące wizyt to pierwszy efekt nowego podziału pieniędzy. NFZ robi, co może, ale zamieszania nie uniknie

Sześć tysięcy SMS-ów wysłał w ciągu miesiąca mazowiecki oddział NFZ do pacjentów. Informował, że placówka, do której byli zapisani na rehabilitację, nie będzie już przyjmować w ramach funduszu. Dołączył link do miejsc, gdzie można zrealizować świadczenia.

- Dostałam z NFZ SMS z linkiem do listy 385 placówek. Dodzwonić się i umówić jest bardzo trudno, a nie mam czasu na jeżdżenie po całej Warszawie - mówi pani Małgorzata, która czekała pół roku na krioterapię po urazie łokcia. Jej placówka wypadła z finansowania na miesiąc przed zarezerwowanym terminem. W efekcie kobieta skorzystała z usług specjalistów prywatnie.

W województwie łódzkim urzędnicy NFZ oprócz listów i SMS-ów uruchomili też infolinię dla pacjentów, których placówki straciły finansowanie z funduszu. Mazowsze i Łódzkie to regiony, gdzie wygasły dotychczasowe umowy na rehabilitację stacjonarną i fizjoterapię ambulatoryjną. Ogłoszono więc konkursy i na nowo rozdano pieniądze: część placówek straciło kontrakt, inne zyskały. Efektem jest jednak zamieszanie. A to dopiero pierwsze z konkursów, które czekają NFZ w najbliższych miesiącach. Apogeum nastąpi w pierwszym półroczu 2018 r. - większość oddziałów funduszu przedłużyła do marca dotychczasowe umowy. Jednak konkursów nie ominą: muszą je ogłosić i podzielić pieniądze na nowo. Aby uniknąć chaosu, Ministerstwo Zdrowia wprowadziło sieć - placówki, które spełniły ministerialne wymogi, dostały pieniądze z NFZ bez konieczności przystępowania do konkursów. W tej grupie znalazły się największe szpitale i część poradni przyszpitalnych. Jednak przychodnie specjalistyczne, opieka jednodniowa czy część rehabilitacji do sieci nie trafiły.

- Zrobiliśmy wszystko, żeby ułatwić pacjentom te zmiany. W niektórych przypadkach interweniowali nasi urzędnicy, informacje o nowych placówkach były publikowane w lokalnych mediach, ale część pacjentów była rozczarowana, tego nie dało się uniknąć - przyznaje Anna Leder, rzeczniczka łódzkiego NFZ.

I choć należy zakładać, że w wyniku zmian świadczenia będą ostatecznie wykonywane w placówkach lepszych i nowocześniejszych, na razie jest zamieszanie. Czas i nerwy tracą pacjenci, którzy czekali w długiej kolejce na termin wizyty albo zwyczajnie przyzwyczaili się do swojego lekarza. A6

Dodatkowe 1,6 mld zł dla szpitali

Wczoraj zapadła decyzja - minister finansów Mateusz Morawiecki przekaże ekstra środki na oddłużenie szpitali. Jak wynika z informacji DGP, mowa o 1,6 mld zł, o które wnioskował resort zdrowia. Będą pochodziły częściowo z rezerwy NFZ, a częściowo z budżetu państwa. Chodzi o zapłatę za procedury medyczne, które szpitale wykonywały ponad limit umowy z NFZ (tzw. nadwykonania). Fundusz nie zawsze oddawał pieniądze, część spraw kończyła się w sądach. Najstarsze zaległości sięgają 2008 r. W sumie szpitale oczekują 2,5 mld zł (łącznie z nadwykonaniami do III kw. 2017 r.). NFZ, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, chce zaproponować ugody i zapłacić od 50 do 90 proc. kwot, których żądają placówki. Najwięcej za leczenie onkologiczne, intensywną terapię oraz leczenie dzieci. NFZ liczy, że tym sposobem uda się zamknąć ok. 95 proc. zaległych rozliczeń. Szkopuł jest jeden: pieniądze trzeba wydać w tym roku.

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.